piątek, 15 marca 2013

Rozdział 3

- STEPHANIE! - Usłyszałam jakby w oddali. Szybko zdjęłam słuchawki. James stał przy wejściu do mojego pokoju.
- Hej , Trolu - powiedziałam.
- Nudno mi - powiedział ze smutną miną.
- Nie martw się już niedługo trzeba będzie położyć się spać. A na razie chodź tu do mnie - poklepałam ręką miejsce koło mnie na łóżku. Chłopiec zrobił to co mu zaproponowałam z lekkim uśmiechem. Następnie dał mi całusa. 
- To co chcesz robić ? - spytałam.
- Nie wiem.....ale nudno mi - jego głos był cichy. Chwilę więc razem pośpiewaliśmy. Następnie poukładaliśmy puzzle. W końcu James stwierdził, że pada z nóg więc wykąpałam go i położyłam do łóżka. Zasnął zanim skończyłam śpiewać piosenkę. 
Po powrocie do pokoju uświadomiłam sobie jak bardzo nie mogę doczekać się spotkania z Dave'em. Chwilę jeszcze o tym myślałam, lecz w końcu udałam się na dół , do kuchni. Zrobiłam sobie kakao ruszyłam do pokoju. Tata pochrapywał cicho w fotelu w salonie co nie umknęło mojej uwadze. Usadowiłam się z ciepłym napojem  w łóżku  i włączyłam film na laptopie. Nawet nie wiedziałam kiedy odłożyłam kubek i zasnęłam.
Niedzielne promienie słońca zaczęły padać na moją twarz ,więc otworzyłam niechętnie oczy. James leżał obok mnie w łóżku. ,,Musiał przyjść w nocy" - pomyślałam. Przykryłam go szczelniej po czym cicho wymknęłam się do łazienki. Zegarek w korytarzu wskazywał 8:00 rano. Tak, więc tata również musiał spać. Wzięłam szybki prysznic i uczesałam niesforne włosy w prosty kok. Umalowałam się delikatnie , jak zawsze i postanowiłam zająć się śniadaniem. Zrobiłam szybko jajecznicę i rozłożyłam na trzy talerze. Zrobiłam także dwie kawy jedną dla siebie a drugą dla taty i ruszyłam obudzić domowników. 
- James - szepnęłam do uszka brata. Jęknął cicho ale otworzył śliczne oczka. 
- Śniadanie , chodź trolu  - złapałam go za rękę i wyciągnęłam z łóżka. Chłopiec nie protestując zszedł na dół a ja ruszyłam do sypialni ojca.
-Tato ! - zapukałam cicho. 
- Tak ? - usłyszałam senny głos.
-Zrobiłam śniadanie, chodź - powiedziałam po czym zeszłam. Usiadłam do stołu i zauważyłam, że James zdążył zjeść już połowę swojej jajecznicy. 
- Dzień dobry - tata wszedł po chwili do pomieszczenia. Usiadł do stołu i zaczął jeść. Po posiłku wróciłam na górę do swojego pokoju gdyż James pomagał tacie pozmywać. Posłuchałam muzyki po czym postanowiłam wyjść na spacer. Dzień minął szybko i nudnie jak większość niedziel. W poniedziałek w szkole Kate zapowiedziała, że na koncert One Direction musimy kupić sobie nowe sukienki. Co prawda nie miałam na to ochoty ale wiedziałam, że ona tego pragnie więc już po lekcjach ruszyłyśmy do sklepu. 
- No więc ? - spytała wychodząc z przebieralni w 10 sklepie który odwiedziłyśmy.
- Eeee....ładnie - wymamrotałam.
- RANY! Ty nigdy nawet nie patrzysz. Masz przymierz tą ! - nim się zorientowałam dostałam czymś miękkim prosto w twarz. Kate zaśmiała się a ja ruszyłam do przymierzalni. Nie minęło pół godziny a obie stałyśmy przed centrum handlowym z trzema torbami , każda. 
- I po co to wszystko ? - skinęłam głową na trzy siatki trzymane przeze mnie.
- BO! PO PROSTU! Jeśli masz tam spotkać Dave to musisz mu się spodobać. No weź chyba nie chcesz założyć dresu i trampek.
- Dobrze, dobrze założę tę sukienkę i Vansy. Pasuje ? - powiedziałam z przekąsem. Ona tylko się uśmiechnęła. Ruszyłyśmy więc powoli do domu. Nie minęły dwa dni a ja już czekałam na koncert z niecierpliwością. Powtarzałam sobie, że to tylko trzy dni ale mimo tego nie mogłam się doczekać. W końcu nadeszła wymarzona sobota. Byłam w świetnym nastroju. Wstałam dopiero około dziesiątej i powoli wzięłam prysznic. Po zjedzeniu tostów włączyłam głośno ONE WAY OR ANOTHER i zaczęłam tańczyć z James'em po całym domu. Po południu wzięłam jeszcze jeden prysznic i ubrałam się tak jak zaplanowałam tydzień wcześniej. Zostawiłam Jamesa pod opieką opiekunki gdyż ojca jak zwykle nie było. Razem z Kate umówiona byłam przed stadionem Wembley i tam spotkałyśmy się z biletami w rękach.

- Ehh to dzisiaj! - prawie krzyknęła Kate. Mnie też emocje nieco poniosły. Mimo, ze koncert miał się zacząć dopiero za półtorej godziny ludzie już ustawiali się w długich kolejkach przy wejściu. Było strasznie dużo wrzeszczących fanek. 
- No to stoimy ! - Kate ekscytowała się nawet staniem w kolejce a ja nie zamierzałam tego psuć.
-  TA! JUHU! - powiedziałam z lekkim sarkazmem. Nie minęła godzina a my już znajdowałyśmy się gdzieś w drugim rzędzie. Byłyśmy bardzo podekscytowane. Koncert zaczął się punktualnie a gdy chłopcy wyszli na scenę wszystkie dziewczyny na około zaczęły piszczeć. Piosenki wydawały mi się dziwne gdy słyszałam je na żywo. Wszyscy skakali i krzyczeli. Ja starałam się słuchać. Nagle ktoś zaczął sie wpychać przede mnie. 

- Spadaj , gówniaro! - usłyszałam. Dziewczyna o mocno niebieskich włosach i papierosem w ręce stanęła przede mną.
- Nie , ja tu stoję! - krzyknęłam jej do ucha zagłuszając nieco muzykę i lekko ją popchnęłam. Lecz już po chwili tego pożałowałam. Poczułam ostry ból z tyłu głowy. Upadłam na ziemię a skaczące fanki co rusz mnie kopały. Kilka razy zaparło mi dech w piersiach. Nagle poczułam, że ktoś ciągnie mnie w górę. 
- Pomocy! - usłyszałam krzyk Kate. Jakiś mężczyzna pomógł jej mnie wyprowadzić. Najpierw nie byłam pewna co się dzieje lecz po chwili okazało się że posadzili mnie na chodniku przed wejściem na stadion.
- Nic Ci nie jest dziecko ? - spytał mężczyzna z białym krzyżem na koszulce.
- Nie...- wydyszałam. Wszystko w około lekko wirowało. Kate usiadła obok mnie a sanitariusz podał mi chusteczkę którą przytknęłam do nosa z którego sączyła się krew.
W tym momencie poczułam, że mi słabo. Wszystko zrobiło się czarne.
- Ohh .... skarbie ? - usłyszałam głos taty.
- Steph? - Kate również znajdowała się obok.
- Co się stało? - spytałam gdy udało mi się podnieść na szpitalnym łóżku. 
- Miałaś mały wypadek na koncercie. Ale nie martw się doktor powiedział, że pewnie dziś już wyjdziesz do domu. Zemdlałaś i dlatego sanitariusz z koncertu zawiózł Cię do szpitala - wytłumaczył tata cicho.
- A gdzie James ? - spytałam.
- Poszedł do łazienki z Melanie - padła odpowiedź od Kate.
- Melanie tu jest ? Nie chcę jej tu - wypaliłam. Tata westchnął po czym ruszył w kierunku kobiety wracającej z James'em za rączkę. Gdy chłopiec zobaczył, że do niego macham podbiegł szybko i rzucił się na mnie.
- Stephanie! - krzyknął mi cicho do ucha.
- A która to godzina , co ? Nie powinieneś już spać trolu ? - zaśmiałam się.
- Nie-e - chłopiec zaśmiał się cicho po czym przytulił się do mnie. Zaczęłam gładzić jego włosy i już po chwili smacznie spał wtulony we mnie.
- Ee... dzień dobry ja na kontrolę - przy moim łóżku zjawił się doktor. Tata ostrożnie wziął James'a na ręce i zaczął z nim chodzić w kółko a lekarz zbadał mnie.
- Dobrze , wszystko jest okej. Za trzy dni przyjdziesz na zdjęcie szwów. A tymczasem możesz iść do domu - usłyszałam i odetchnęłam z ulgą.
- To dziękujemy i do widzenia - szepnął tata uważając na Jamesa. Ja powoli wstałam z łóżka i wyszłam za Kate na dwór. Świeże powietrze od razu sprawiło, że poczułam się lepiej. 
- Ale co z koncertem ?! - przypomniałam sobie nagle o spotkaniu z Dave'em.
- Skończył się dwie godziny temu - westchnęła Kate a w jej oczach zauważyłam współczucie.
- Nie martw się skarbie. Nie pierwszy i nie ostatni - odezwał się tata wkładając James'a do samochodu. Po chwili również wsiadłam myśląc o tym jak mogłam zepsuć taką okazję, aby dowiedzieć się kim dokładnie jest chłopak. Jedyny myślący dokładnie tak samo i rozumiejący wszystko co mówię. 
*******************************************************************************************************

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 2

- Ha haha , nie złapiesz mnie! - zawołał rozradowany James. Zaczęłam gonić go po całym domu.
- Oj uważajcie , potworki - powiedział tata gdy go minęliśmy.  Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Otworzę - krzyknęłam gdyż akurat przebiegałam obok drzwi.
- Cześć - przede mną stała Kate.
- Co tu robisz? - spytałam.
- Ohh no w sobotę chyba mogę do Ciebie wpaść , nie ? - uśmiechnęła się niewinnie po czym weszła do hallu.
- Hej , trolu - powiedziała do Jamesa a on podszedł i ją przytulił.
- Cześć - powiedział. Następnie spojrzał na mnie.
- Obiecuję, że dokończymy naszą zabawę wieczorem - uśmiechnęłam się. On również to zrobił po czym odszedł. Razem z Kate weszłyśmy do mojego pokoju.
- Wiesz już kto to ? Twój ,, ziemniaczek? ? NO gadaj! - prawie krzyknęła rzucając się na moje łóżko.
- Nie! Nie wiem i nie chcę - odparłam.
-CO? nie MOŻESZ nie chcieć - zobaczyłam, że moja przyjaciółka jest wręcz oburzona więc dodałam:
- Ale może się niedługo dowiem.
- Na pewno! Przecież piszecie prawie codziennie od miesiąca, czyż nie ? - dziewczyna zaśmiała się.
- No niby tak....ale wiesz. Nie znam go - uśmiechnęłam się blado.
- ZNASZ! Patrz jak zwykle poznajesz chłopaka i znasz go z widzenia to możesz powiedzieć, że nie wiesz jaki jest lub coś. Ale Steph ! Ty właśnie znasz jego charkter. Powiedzieliście sobie nawzajem pełno informacji o sobie. Może z wyjątkiem IMION - Kate uśmiechnęła się podekscytowana - I do tego mieszka w Londynie. Musisz się z nim spotkać - gdy to powiedziała zachłysnęłam się sokiem która własnie popijałam.
- Zwariowałaś ? W życiu się z nim nie spotkam. Podoba mi się to co pisze, ale nie spotkam się z nim - powiedziałam i udałam temat za zakończony. W niespełna pół godziny później Kate stwierdziła, że musi iść. Ja wzięłam się za zabawę z Jamesem. Potem gdy tata znów przejął pałeczkę włączyłam YouTube. Pooglądałam kilka filmików z One Direction zwijając się ze śmiechu. Po chwili założyłam słuchawki na uszy i zalogowałam się na CZAT.

SMILING POTATOES: Hej.

Uśmiechnęłam się do siebie szeroko.

BLACKGIRL: Cześć , ziemniaczku. Właśnie może tak powiedziałbyś jak masz na imię ?
SMILING POTATOES: Jestem Dave. Ty ?
BLACKGIRL: Stephanie.
SMILING POTATOES: Stephanie....piękne imię.

Na moich policzkach pojawiły się rumieńce.

BLACKGIRL:Dzięki. 
SMILING POTATOES: Co tam u Ciebie tak w ogóle ?
BLACKGIRL: Dobrze , słucham muzyki. A ty ?
SMILING POTATOES: A czego słuchasz ?

Poczułam się dość dziwnie , ponieważ nie był to pierwszy raz gdy Dave omijał pytanie. Po prostu udawał jakbym go nie zadała. Postanowiłam jednak wypomnieć mu to przy następnej okazji.

BLACKGIRL: Słucham solówek Niall'a Horan'a z One Direction.
SMILING POTATOES: A czemu jego ? I czemu solówek ?
BLACKGIRL: Nie wiem ,ale jego głos dziwnie na mnie działa. Zawsze mnie uspokaja. Może to dlatego że ma podobny ton do głosu mamy. Tak samo działa też na Jamesa. Więc zgrałam wszystkie jego solówki i teraz ich słucham.
SMILING POTATOES: Hmm interesujące. Na mnie nic tak nie działa. Chyba, że ktoś bawi się moimi włosami. 
BLACKGIRL: Haha to słodkie.
SMILING POTATOES: Naprawdę ?
BLACKGIRL: Tak. A w ogóle to co robisz?
SMILING POTATOES: Gram na gitarze i piszę z Tobą. No i jeszcze jem.
BLACKGIRL: Grasz na gitarze ? Oh to wspaniale bo ja też czasem grywam.
SMILING POTATOES: Serio ? Pokaż.
BLACKGIRL: co ?
SMILING POTATOES: Wyślij wideo.
BLACKGIRL: Jak ty też wyślesz.
SMILING POTATOES: Przepraszam , ale muszę iść. Do jutra , Stephanie.

Po tych słowach stał się niedostępny. Czy go zraniłam ? Nie mogłam myśleć długo, ponieważ po chwili przerwał mi tata.
- Hej skarbie...pomyślałem czy może mogłabyś się zając bratem ? Muszę załatwić kilka spraw na mieście.
- Taa , dobra ale też wychodzę na miasto więc wezmę go ze sobą - ojeciec tylko kiwną głową. Po czym wyszedł. Usłyszałam jak żegna sie z Jamesem i znów zostawia nas samych.
- Hej , trolu ? Pójdziesz ze mną na miasto ? - spytałam.
-Taak ! - zawołał z nieskończonym jak zawsze entuzjazmem. Było ciepło więc założyłam mu tylko letnią kurtkę wierzchnią po czym wyszliśmy z domu. Przez cały czas trzymał się kurczowo mojej ręki. W końcu doszliśmy do Milkshake city. W środku było duzo ludzi a przy jednym ze stolików siedziała Kate.
- Wiedziałam, że tu będziesz - rzuciłam. Podniosła i wzrok i spojrzała na nas.
- O Steph! Co tu robicie ? - potargała włosy Jamesa po czym wzięła rzeczy abyśmy mogli usiaźć obok niej. Zamówiłyśmy dl siebie i Jamesa shake po czym zaczęłyśmy rozmawiać. Niedługo miał się odbyć koncert One Direction. 
- Nie wiem czemu się tak ekscytujesz - stwierdziłam gdy zaczęła nawijać o tym jakie fajne miejsca udało jej się dla nas zdobyć.
- Przecież ich lubisz , Steph - powiedziała lekko poirytowana.
-Tak...ale nie znam ich osobiście. Lubię ich muzykę - odpowiedziałam. Wiedziałam, że jest zła ponieważ zawsze odpowiadałam w ten sposób. Jeszcze jakiś czas rozmawiałyśmy ale potem James powiedział że mu nudno więc postanowiłyśmy wziąć go do kina. W centrum handlowym od razu zauważyłyśmy spory tłum.
-Ciekawe o co chodzi - powiedziała Kate. I nagle zobaczyłyśmy plakat. Było na nim napisane, że One Direction będą podpisywać płyty za dwie godziny. Odprowadziłyśmy więc Jamesa do kina (wielce podekscytowane) i sprawdziłyśmy ile trwa film. Dopilnowałam by wszedł do sali dla dzieci. Była to fajna opcja ponieważ rodzicie mogli zostawiać małe dzieci w kinie z opiekunami którzy puszczali im film i zajmowali sie nimi a a tym czasie dorośli mogli iść na zakupy. Razem z Kate ruszyłam znów na dół. Ludzi było coraz więcej. Ustawiłyśmy się w kolejce i czekałyśmy. Minęło półtorej godziny. Potem dwie. I w końcu kolejka zaczęła się posuwać. Nie miałyśmy przy sobie żadnych płyt i plakatów ale to nie był problem. 
- Hej a w ogóle co tam u ...Dave ? Tak mówiłaś że ma na imię Dave. To co tam u niego ? - spytała Kate kiedy byłyśmy jeszcze daleko od  stolika gwiazd.
- Nie wiem....znaczy spytałam go o coś a on....poszedł tak nagle. Chyba się obraził - westchnęłam.
- Na pewno nie. Sądzę, że dziś jeszcze napisze do Ciebie. Zobaczysz. A o co poszło ? - spytała przyjaciółka pocieszając mnie. Opowiedziałam jej o naszej rozmowie. Stwierdziła, że może po prostu był zajęty ale ja nie mogłam jakoś w to uwierzyć. W końcu przebiłyśmy się do stolika. Zobaczyłam z bliska wszystkich chłopaków.
- Jak masz na imię, piękna ? -spytał Zayn siedzący dokładnie na przeciwko mnie.
- Ee... Stephanie - wydukałam. Dał mi śliczny podpis na zdjęciu wszystkich chłopaków i spytał co u mnie. Kate rozmawiała z Harrym. Ja tylko raz spojrzałam na Nialla który uśmiechnął się do mnie. Potem usunęłyśmy się z drogi gdyż rzesze fanek już się pchały. Jedna nawet boleśnie kopnęła mnie w piszczel więc szybko puściłyśmy zbiegowisko. Ruszyłyśmy do góry jak najszybciej mogłyśmy, ponieważ film na którym był James miał się zaraz skończyć. Gdy dotarłyśmy wszystkie dzieci właśnie wychodziły. 
- Hej !  krzyknął James po czym podbiegł do mnie i rzucił mi się w objęcia. Wzięłam go na ręce.
- I co jak było , trolu ? - spytałam.
- Fajnie - odpowiedział i przyssał się do mnie. Postanowiłam, że nic się nie stanie jak chwilę go ponoszę i ruszyłyśmy powoli w stronę wyjścia. 
- I jak było w sklepach ? - spytał James po chwili ciszy.
- Nie udało nam się iść do sklepów - wtrąciła Kate cicho.
- Tak bo spotkałyśmy , kogoś - dodałam.
- Aha - James zaśmiał się nie wiadomo czemu. Szłyśmy powoli. Po kilkunastu minutach zmęczyłam się.
- No , trolu teraz idziesz sam - powiedziałam stawiając brata. On bez słowa złapał mnie za rękę. Po drodze wstąpiliśmy do parku. We trójkę pobawiliśmy się w berka. Było bardzo śmiesznie. W końcu wieczorem dotarliśmy pod mój dom.
- Dobra to cześć - rzuciłam w stronę przyjaciółki. Ona tylko się uśmiechnęła.  James pomachał jej swoja malutką rączką po czym wszedł do domu.
- HEJ! - zawołał tata który złapał Jamesa i wziął go na ręce.
- I jak było? - spytał mnie z uśmiechem.
- Ee... dobrze. James był na filmie - odparłam idąc do kuchni.
- A ty ? - spytał.
- Razem z Kate wiesz ....takie tam. A ty już wróciłeś ? -zmieniłam temat.
- Tak , półgodziny temu. Zrobiłem placki na obiad - rzucił pokazując na tackę leżącą na blacie.
-Ja, dziękuję - powiedziałam po czym nalałam sobie mleka. Następnie ruszyłam na górę do swojego pokoju. Włączyłam płytę Ed'a Sherrana i położyłam się z laptopem na łóżku. Zajęłam się pisaniem wypracowania na poniedziałek. Nagle jednak przyszła do mnie wiadomość na CZACIE.

SMILING POTATOES:Cześć , Stephanie.
BLACKGIRL: Hej , Dave.

To że pisał już było znakiem, że się nie gniewa. Uśmiechnęłam się więc do siebie i postanowiłam, zapomnieć o ostatniej prośbie.

SMILING POTATOES:Co tam u Ciebie ?
BLACKGIRL: Ehh piszę o wojnie secesyjnej. A u Ciebie ?
SMILING POTATOES: A własnie wróciłem do domu. Co dziś robiłaś ?
BLACKGIRL: Byłam w centrum handlowym. W ogóle uwierzysz w to, że One Direction dawali dziś autografy właśnie tam?
SMILING POTATOES: Tak , słyszałem. Ale ja nie mogłem tam wpaść.
BLACKGIRL: Żałuj. Chociaż właściwie nie wiem czemu tam byli. Skoro niedługo koncert...
SMILING POTATOES: Może chcieli umilić fanom czas. A  idziesz na koncert ?
BLACKGIRL: Pewnie , a ty ?
SMILING POTATOES: Tak , będę tam.

I w tym momencie stało się coś całkiem nieprzewidzianego.

BLACKGIRL: O to może wreszcie się spotkamy ?

Zrobiło mi się głupio, że to napisałam i zrobiłam się czerwona. Już miałam napisać coś z wyjaśnieniem ,ale dostałam odpowiedź.

SMILING POTATOES: Dobra. Zgoda. 

Przez chwilę nie odpowiadałam. W końcu napisałam.

BLACKGIRL: A gdzie chcesz się spotkać w tym tłumie ?
SMILING POTATOES: Hmmmm....może tuż przed sceną ? Po koncercie ? Jak One Direction zejdzie to wtedy spotkamy się.
BLACKGIRL: No, dobra zgoda.

Gdy to napisałam od razu zamknęłam laptopa jakby bojąc się odpowiedzi. Rzuciłam się na poduszki i zamknęłam oczy. Mimowolnie przed nimi zobaczyłam pięknego blondyna uśmiechającego się do siebie.
- ,, JEZU PRZESTAŃ! " - skarciłam się w myślach i szybko usiadłam. Nie mogłam przecież wyobrażać sobie jak bedzie wyglądał. Chodziło o jego charakter, który był cudowny. A ja już wyobrażałam sobie księcia z bajki. Westchnęłam po czym zabrałam się do robienia dalszych lekcji. Gdy skończyłam założyłam słuchawki na uszy. Z pomocą muzyki przeniosłam się w świat wyobraźni.

*******************************************************************************************************
I rozdział 2. Trochę dziwny, ale może dlatego, że KOCHAM pisać w czasie teraźniejszym a w tym opowiadaniu postanowiłam w czasie przeszłym. Ale cóż , nie zawsze ma się to co się lubi. 
Enjoy :33

+
To białe wcale NIE BYŁO ZAMIERZONE. Wygląda brzydko , wiem ale nie wiem jak to naprawić :C (!!!)

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 1

Poranny budzik zadzwonił duzo szybciej niż się spodziewałam. Otworzyłam niechętnie oczy. Słońce wpadało przez moje okno do pokoju. Spojrzałam na zegarek. Było już dość późno więc szybko wzięłam prysznic i się ubrałam. Zajrzałam do pokoju Jamesa. Siedział na podłodze bawiąc się samochodami.
- Hej mały , dawno wstałeś ? - spytałam.
-Nie-e - odpowiedział.
- To chodź na dół na śniadanie a potem się ubierzesz - powiedziałam. Chłopiec wstał po czym ruszył za mną. Zrobiłam mu grzanki a sama zjadłam tylko jabłko. Potem sama wybrałam mu ubranie i uczesałam go. Zostało nam tylko czekać na niańkę. Lecz jak zwykle się nie nudziliśmy. 
- Dzień dobry , Stephanie - powiedziała Melanie gdy w końcu pojawiła się w drzwiach,.
- Dobry - rzuciłam. Nie przepadałam za nią. Z trudem zostawiałam brata pod jej opieka. Lecz wiedziałam, że tata jest zajęty pracą. Najczęściej pracował na nocną zmianę a czasem na dwie. Tak naprawdę, wiedziałam , że ja i James zbyt przypominaliśmy mu mamę i po prostu nie miał siły by z nami przebywać.  Nie winiłam go za to lecz James był za mały by to zrozumieć. I tak rozumiał za wiele jak na swój wiek.
- Ale czemu nie ma taty ?- spytał gdy zobaczył Melanie.
- Tatuś w pracy a ja muszę iść do szkoły, trolu - powiedziałam. Uśmiechnął się do mnie blado. Potem dał mi buziaka i zaczął machać na pożegnanie małą rączką.
- Nie martw się będę niedługo - zawołałam przy wyjściu. Gdy dotarłam do szkoły zaczęło padać.
- A już myślałam, że zawsze będzie słonecznie - powiedziała Kate gdy spotkałyśmy się przy wejściu.
- W tym mieście ? Nigdy - zaśmiałam się. Dzień minął mi bardzo szybko. Po szkole powiedziałam przyjaciółce, że muszę zając się bratem po czym popędziłam do domu.
- Stephanie ! - krzyknął chłopiec gdy tylko pojawiłam się w drzwiach. Przytuliłam go i wzięłam na ręce. 
- I co jak było w szkole ? - spytała Melanie.
- Dobrze - odparłam.
- Więc....pa James - pożegnała się. Dałam jej pieniądze po czym wyszła.
- Jędza poszła - stwierdziłam a James zaczął się śmiać. Uwielbiałam gdy się śmiał.
Najpierw pobawiłam się z nim trochę lecz w końcu włączyłam bajki i usiadłam obok niego z zeszytami. Gdy oglądał opierał się o mnie. Momentami nie mogłam się skupić na nauce. Patrzyłam na jego idealną, małą buzię. Był taki podobny do mamy. Wszystko miał po niej. Nie tylko oczy i włosy ale także pełne usta i kości policzkowe. Wiedziałam, że cierpi i nie rozumie czemu mamusia już nie śpiewa mu przed snem ani nie siedzi z nim w domu. Dlatego większość czasu starałam się poświęcać na dopilnowanie żeby wyrósł na wspaniałego człowieka. Moje przemyślenia przerwał dźwięk klucza w zamku.
-Tatuś! - krzyknął chłopiec po czym rzucił się do drzwi. 
- Hej , mały trolu ! - usłyszałam głos taty. 
- Cześć , mała - powiedział do mnie z uśmiechem. Po głosie poznałam że jest bardzo zmęczony i wcale nie byłam zdziwiona. Chwilę więc pobawił się z Jamesem po czym przeprosił i zniknął w swojej sypialni. Ja postanowiłam, że zrobię obiad. Przygotowałam makaron z serem i dopilnowałam aby mały zjadł cały talerzyk. Następnie włączyłam mu jego ulubiony film i ruszyłam do pokoju. Szybko uporałam się z lekcjami. Wieczorem położyłam brata spać i zasiadłam do komputera. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam, że mój nowy znajomy już jest zalogowany na CZACIE.

SMILING POTATOES: Siemasz , nieznajoma.
BLACKGIRL: Witaj ziemniaczku.
SMILING POTATOES: Jak życie ?
BLACKGIRL: A wiesz..chodzę do 2 liceum więc...nauka i jeszcze muszę bawić się z małym bratem.
SMILING POTATOES: A ile ma lat ?
BLACKGIRL: Pięć...jest jeszcze mały.

Westchnęłam cicho. 

SMILING POTATOES: Lubisz One Direction?

Pomyślałam chwilę. Ich muzyka mi się podobała ...ale czy można lubić kogoś tylko przez muzykę ?

BLACKGIRL:Lubię...ich muzykę. A ich nawet nie znam. Ale można powiedzieć, że jestem fanką. Mam obie płyty a także raz byłam na koncercie. A czemu pytasz? 

Już po chwili dostałam odpowiedź.

SMILING POTATOES: A tak tylko. Ja też ich lubię. 
BLACKGIRL: Naprawdę ? Pierwszy raz piszę z chłopakiem który by ich lubił.
SMILING POTATOES: Haha też nie znam wielu. A którego z nich lubisz najbardziej ?

To pytanie było trudne. Zawsze ciągnęło mnie do blondynów. Miałam ochotę napisać ,, NIALL HORAN TO MÓJ JEDYNY " ale wiedziałam, że nawet go nie znam.

 BLACKGIRL:Jak już mówiłam nie znam ich.I nigdy nie poznam. Oni nie patrzą na fanów.
SMILING POTATOES: A ja myślę, że się mylisz.

Odpowiedź nieco mnie zdziwiła lecz nie skomentowałam jej. Długo jeszcze pisaliśmy. Okazało się , że mamy naprawdę wiele wspólnego. Czułam się miło gdy mogłam komu kolwiek zwierzać się z problemów. Nie minęły dwa tygodnie a już zaprzyjaźniłam się nieznajomym na dobre. Kate oczywiście kazała mi się dowiedzieć kto to ale ja nie naciskałam. Pewnego wieczoru gdy znów pisaliśmy postanowiłam zwierzyć mu się z moich problemów.

BLACKGIRL: Wiesz...naprawdę tęsknie za mamą.
SMILING POTATOES: A nie ma jej przy Tobie ?
BLACKGIRL: Rok temu miała wypadek. Nie przeżyła.

Poczułam się dziwnie. Nigdy nie mówiłam tego nikomu obcemu.

SMILING POTATOES: Aha...przykro mi. Ale myślę, że czuwa nad Tobą i James'em.
BLACKGIRL: Tak czasem mam takie wrażenie....ale wiesz..nie wierze w duchy.
SMILING POTATOES: Myślę, że ona jest w Twoim sercu...i w Twoich słowach. A w ogóle o nie wiem czy to bedzie pocieszenie ale z tego co zauważyłem Niall Horan...czy jak mu tam właśnie robi z tym...Harrym twitcama.
BLACKGIRL: Ohh NAPRAWDĘ ? Czekałam na to od miesięcy!

Szybko włączyłam twitcama. Okazało się, że,, ziemniaczek" miał rację. Dziwiło mnie, że chłopak wie tyle o zespole składającym się z samych chłopaków. Obejrzałam jak Niall śpiewa i gra na gitarze. Uwielbiałam gdy grał. Miał taki melodyjny głos. Często słuchałam jego solówek gdyż potrafiły doskonale mnie uspokoić. Tak samo działały na Jamesa gdy słyszał je ze swojego pokoju. Nie miałam pojęcia czemu. Gdy twitcam się skończył od razu pożegnałam się z kolegą i wyłączyłam laptopa a kiedy  tylko położyłam się do łóżka oczy same mi się zamknęły.

*******************************************************************************************************
I tak więc pierwszy rozdziałek. Osobiście mi się w ogóle nie podoba. Jest jakiś dziwny. Ale never mind and enjoy ! :33

Prolog.

Stephanie Berens stanęła przed lustrem. Jej kruczo - czarne włosy opadały na ramiona w lekkim bezładzie. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko do siebie po czym opuściła pokój. Zbiegła po schodach. 
- Buziak , trolu ! - krzyknęła do małego brata bawiącego się w smoka. Dał jej buziaka a ona wyszła z domu.

****
Gdy zamknęłam drzwi od domu pobiegłam drogą.
 ,, O tak ! Tego było mi trzeba " - pomyślałam. W niecałe pół godziny później dotarłam do  swojego liceum.
- Hej , Steph! - krzyknęła moja najlepsza przyjaciółka , Kate. Podbiegła do mnie ze śmiechem.
- I co jak tam ? - spytała.
- Spoko oprócz tego, że dziś biologia. Nienawidzę biologi wiesz o tym - powiedziałam udając, że zaraz zemdleję.
- Haha ja też nie lubię. Ja mam jutro. Ale dziś mamy razem fizykę - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Okej to lecę , mam angielski! - powiedziałam gdy zobaczyłam moją szafkę. Przedarłam się przez tłum po czym wyłożyłam do niej książki. Następnie ruszyłam do sali. Podczas lekcji jak zwykle słuchałam muzyki. Kiedy lekcje się skończyły razem z Kate wróciłam do domu. Zjadłyśmy po kawałku pizzy którą zdążył zamówić mój tata po czym ruszyłyśmy na górę. W pokoju rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się jak codziennie.
- No dobra to lecę ! - Kate przytuliła mnie po czym zostawiła samą niecałe dwie godziny później. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół.
- Jak tam skarbie ? - zagadnął tata gdy znalazłam się w salonie.
- Dobrze. A co tam u Was ? - usiadłam obok Jamesa i potargałam mu włosy.
- Posłuchaj mam pytanie....czy mogłabyś zająć się dziś swoim bratem ? Mam nocną zmianę  - powiedział tata.
- Okej. Pewnie. Poradzimy sobie , nie mały trolu ? - to mówiąc zaczęłam gilgotać Jamesa. Tata wyszedł około pół godziny później.
- Hej , Stephanie? - usłyszałam cichy głosik gdy zabrałam się za lekcje. W progu drzwi stał najsłodszy na świecie pięciolatek.
- Słucham , trolu ? - spytałam.
- Pobawisz się ze mną ? - spytał patrząc na mnie ze smutkiem.
- Pewnie ! - krzyknęłam. Najpierw psikaliśmy się wodą, a potem udawałam że jestem potworem. W końcu James zmęczył się. Przebrał się w piżamę a ja usiadłam przy jego łóżku.
- Zaśpiewaj , proszę - powiedział swoim melodyjnym głosem. Uśmiechnęłam się i zaczęłam. Śpiewałam to co zawsze mama mu śpiewała. Najpierw mi potem jemu. W końcu usnął. Miałam nadzieję, że tym razem nie będzie miał koszmarów. Wróciłam do pokoju. Gdy nauczyłam się wystarczająco weszłam na CZAT. Było to jedyną rzeczą jaką robiłam w internecie. Ludzie z każdego kraju mogli pisać ze sobą i się poznawać. Wydawało mi się to bardzo śmieszne gdy kilka razy rozmawiałam z Chińczykami ledwo umiejącymi angielski. Zaczęłam śledzić kto jest dostępny. Kate nie było co oznaczało, że odrabiała lekcje. Nagle ktoś do mnie napisał.  Nieznajomy lub nieznajoma o nicku 
,,SMILING POTATOES" napisał :

SMILING POTATOES :Hej :). 

Nie miałam pojęcia kto to. Odpisałam więc.

BLACKGIRL: Cześć.
SMILING POTATOES: Jak masz na imię ?
BLACKGIRL: Zależy od tego jak ty masz.

Uśmiechnęłam się do siebie. 

SMILING POTATOES: Z nazwy wnioskuję, że jesteś dziewczyną.
BLACKGIRL: Ja z Twojej mogę wywnioskować jedynie, że jesteś ziemniakiem.
SMILING POTATOES: Haha , jestem chłopakiem.
BLACKGIRL: To już ciekawie.
SMILING POTATOES: A skąd jesteś ?

Przez chwilę zastanawiałam się czy rozsądne będzie mu powiedzieć. Ale nie mogłam się powstrzymać więc szybko odpisałam.

BLACKGIRL: Londyn. Ty ? 
SMILING POTATOES: Ja też !

Okazało się, że tajemniczy chłopak ma dość podobne upodobania co do filmów ( horrory) a także muzyki i innych więc zanim skończyliśmy pisać minęła druga w nocy. Stwierdziłam, że to pewnie jakiś zwykły chłopak jednak już leżąc w łóżku uświadomiłam sobie, że nie mogę się doczekać aż będę miała okazję znów z nim popisać. Nim to wszystko przemyślałam oczy same mi się zamknęły.
**************************************************************
Hej ! OTO PROLOG. Wiem, że taki trochę lamusowaty, ale mam nadzieję, że się spodoba.